Liszkor czyli jest super, ale nie chce nam się jeździć w deszczu ;-)

2 tygodnie po wiosennym Kornie czas się znów zapuścić w Beskidy. Baza LiszKora jest bowiem niedaleko Lanckorony. Pakujemy się i stawiamy w Świnnej Porębie o poranku. Już podczas dojazdu zaczyna kropić, ale przestaje na miejscu. W każdym razie wiadomo, że pogoda spłatała nam nie lada figla. Cały tydzień słońce i 20 stopni. A w sobotę ma lać i niecałe 10.

20190406_101221

Po rozdaniu map wybieramy wariant wschodni, zostawiając Leskowiec na deser. Zbieraliśmy tam punkty po Wiosennym Kornie w zeszłym tygodniu, więc mamy go na świeżo… Chcemy zobaczyć coś innego. Na początek lecimy na północ zebrać grodzisko PK51 i – trochę gubiąc szlak – PK 72. Początek dnia jest ciężki i według pulsometru zasypiam. Wyższe tętno mam jak wieszam pranie…

20190406_092535

Potem jednak noga się rozkręca i jedzie się fajnie. Towarzyszy nam Andrzej, więc jest weselej.

20190406_103125
Po zebraniu obu punktów ruszamy na drugą stronę zbiornika. Łapiemy PK 68 w skałkach i potem nowiutkim, pięknym asfaltem (ledwie 14%) wypychamy się na górę. Nieco poniżej jest PK83, szczyt, ale jedziemy do niego w dół.
– Szczyt? Jak to szczyt jak jedziemy w dół?
– Bo to szczyt absurdu…

20190406_094434

Takie klimaty towarzyszą nam przez cały czasy. Łącznie z żartami, że to duathlon, czyli jazda na rowerze + pchanie pod górę. Bo niektóre górki dają się we znaki.

20190406_093942

Zjeżdżamy do Łękawicy na PK 56 i tam robimy krótki popas. Zaczyna padać. Jemy i tak rozmyślamy, że chyba naprawdę jesteśmy nienormalni. Stoimy nad strumykiem w jakiejś czarnej d…, płynie sobie woda, leje deszcz, a my zachwycamy się jak super.

20190406_102021

Deszcz mija i chwilę później zrzucamy kurtki. Docieramy do PK 62, i dalej na 81. Ten punkt ma wypasiony opis: mniej więcej połowa dystansu historycznej trasy zawodów psich zaprzęgów o złoty but, przepust. Dobrze że jest dodany ten przepust, przynajmniej wiemy co to jest.
20190406_131323
Z 81 zjeżdżamy na PK 53 i – omijając kościółek drewniany w Radoczy, co powoduje mały foszek – jedziemy na 44. Grzbietem dojeżdżamy do drogi i łapiemy PK 57. Zjeżdżamy do PK74 i planujemy dalszą trasę, czyli powrót przez Leskowiec. Niestety, zaczyna lać na poważnie. A jak zaczyna lać to tak jak w tytule. Andrzej jedzie dalej, my zjeżdżamy przez Wadowice do bazy: ciepły prysznic, ciepłe jedzonko i suche buty (i cała reszta). I do domu.
20190406_100853
Trasa super, wielka szkoda że zgonił nas deszcz bo jechało się bardzo dobrze. Jednak, ponieważ plany na przyszły weekend są mocarstwowe, to zdrowie na pierwszym miejscu. Z LiszKorem policzymy się jeszcze zbierając punkty w najbliższym tygodniu i… zapewne za rok.

dane wyjazdu:

TRACK GPS

dystans: 63,55km

czas całkowity: 6h00

czas jazdy: 3h50

podjazdy: 1010m

kcal: 1361

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s